Strony

31 lipca 2011

Kawowy igielnik

Urzekła mnie swoimi kolorami seria igielniczków „Kawa” i „Herbata”, tym bardziej, że spód był z filcu, a już od dawna myślałam o połączeniu go z haftem.
"Kawa"
Potrzebne materiały: 
-tkanina Aida 16 ct. w kolorze beżowym lub rustic - kawałek ok. 12 cm/12 cm (+zapas przy haftowaniu),
-filc w kolorze ciemnym żółtym - 12 cm/12 cm.
-mulin dmc,
-igła gobelinowa nr 26 do haftu i nr 28 do zszycia,
-kulka silikonowa do wypełnienia
Po zszyciu rozmiar ok. 10 cm/10 cm
Nie cierpię zszywania po lewej stronie tego typu rzeczy, ponieważ po wywróceniu i tak kawałek trzeba zszyć na zewnątrz a to psuje trochę efekt. Dlatego wokół wzoru zrobiłam backstich jak przy biscornu (akurat tu wybrałam brązową nitkę) i on stanowił bazę zszycia z filcem. Szyło się świetnie, kwadracik wyszedł dość kształtny, a ścieg zszycie wygląda dekoracyjnie. Jedyna trudność to były rogi, bo materiał i filc w tym miejscu tworzyły razem zgrubienia. Zszywałam igłą nr 28, bo filc jest dość twardy, można wprawdzie igłą ostrą, ale obawiam się, że mogłaby uszkodzić tkaninę. Przy igielniczku „Herbata”, zszyję nitką w kolorze filcu tak dla porównania efektu.
 

27 lipca 2011

Przymiarki do nowego projektu

Jeszcze nie skończyłam „Gołębi” a już dumam co tu zacząć nowego. Jak to zwykle bywa opcji miałam już kilka, ale tym razem zabiorę się na 99 % za projekt z HAED. Będę miała porównanie jak się haftuje w stosunku do Golden Kite. Schematy graficzne tej firmy bardzo mi się podobają, mają tak dobrane symbole, że widać gdzie będą ciemniejsze i jaśniejsze kolory, co przy wydrukach czarno-białych jest bardzo pomocne.
Zdecyduję się chyba na obraz współczesnej artystki Yvonne Gilbert „Princess asleep”. Wybrany przez mnie wzór został stworzony jako ilustracja do książki „Dzikie łabędzie” Hansa Christiana Andersena.  Wielkość haftu to 450/359 krzyżyków (24 strony wydruku), zalecane płótno 25 ct co 1 wątek, kolorów 90. Cóż przyznam, że nie zamierzam aż tak się męczyć, dlatego obraz wyhaftuję na Aidzie 16 ct. Ostateczna wielkość będzie przy tej tkaninie imponująca: ok. 70/55 cm, co stanowi, że będzie to  największa praca jaką haftowałam do tej pory.
 
„Gołębie” tak mnie wykończyły jasnymi kolorami i kombinacjami, że muszę zabrać się za coś kolorowego i bez mieszanek.
Jeżeli będę robiła takie długie przerwy jak przy GK to zajmie mi to pewnie kilka lat :).
Heaven and earth designs (HAED) to firma oferująca skomplikowane schematy do haftu krzyżykowego odwołujące się do świata baśni i fantastyki. W schematach zaleca się szycie na płótnie 18 ct lub 25 ct co 1 wątek.  Wzory opracowywane są dla palety DMC oraz w niewielkiej ilości bywają nicie Kreinik 4#. Nie występują w projektach kombinacje kolorystyczne. Wzory tworzone są w większości na podstawie prac współczesnych artystów, ale dostępne są też projekty z malarstwa światowego. Sporo jest wzorów na podstawie obrazów  J. W. Waterhousa, na których widać duży wpływ twórczości prerafaelitów. Prerafaelici fascynowali się zmitologizowanym średniowieczem (legendy arturiańskie) i czerpali tematy z Biblii. Grupa działała krótko w latach 1848-1851, jednak ich twórczość miała duży wpływ na inne kierunki sztuki, m. in. na secesję. Członkami byli m.in.: W.H. Hunt, J.E.Millais, D. G.Rossetti.
Przyznam, że bardzo lubię Waterhousa i Rossettiego. Z pewnością w przyszłości coś ich wyhaftuję.
Jakby ktoś trafił na „Lady of Shallot” Waterhousa, lub nawet inny obraz tego malarza z tej firmy, to bardzo chętnie przygarnę.

26 lipca 2011

ABC haft muliną metalizowaną

Wprawdzie miałam zachować jaką chronologię w tym kursie i aktualnie nie używam muliny metalizowanej. Skoro jednak jest zapotrzebowanie, to spróbuję to przybliżyć.
Mulina metalizowana produkowana jest przez trzy firmy dostępne na rynku polskim: DMC, Anchor i Madeira. Haftowałam każdą z nich, są inne, ale ich wspólną cechą jest trudność w  haftowaniu. Mimo wszystko najbardziej podoba mi się efekt uzyskiwany przy mulinie DMC. Wymaga specjalnego traktowania zarówno przy hafcie jaki i przy konserwacji (pranie).
Mulina metalizowana różni się od zwykłej tym, że w celu uzyskania odcieni metalicznych (złoto, srebro, miedź…) powleczona jest twardym tworzywem poliestrowym i jest śliska. Łatwo ją uszkodzić, przełamać czy przetrzeć, co psuje efekt haftu.
Mulina ta nie może więc być traktowana jak bawełniana. Dlatego należy przestrzegać następujących zasad:
- haftować krótszymi kawałkami nici (maksymalnie połowę mniejszymi niż przy mulinie bawełnianej),
- używać wyłącznie igły gobelinowej bez czubka nr 24, bez względu na gęstość użytej tkaniny (np.: aida 14 ct, 16 ct). Wielkość ucha jest odpowiednia, aby łatwo nawlec pasmo i nie obcierać w trakcie haftowania,
- uważać na skręcanie się nitki,
-haftować na samym końcu, jeśli w hafcie występuje mulina bawełniana,
- i podstawowa sprawa, w odpowiedni sposób nawlec nitkę.
Mianowicie dla 2 niteczek:
- wyjąć z motka 1 nitkę,
- złożyć na pół, nie łamiąc nitki,
- przewlec przez ucho, tylko na długość igły,
- przez powstałą pętelkę przełożyć igłę,
- ściągnąć delikatnie mulinę do końca ucha igły aby powstał płaski supełek,
- wyrównać nożyczkami końce muliny.
Myślę, że na obrazku dobrze to widać.

Przy hafcie jedną nitką postępujemy tak samo z tym, że zostawiamy z jednego końca nieduży kawałek nitki.  Przez który tylko przejdzie igła i zrobi się supełek na końcu igły. 
Rozpoczynanie i kończenie jest takie samo jak przy mulinie bawełnianej, z tym że lepiej zostawić trochę dłuższą końcówkę przy rozpoczynaniu (zawsze później można podciąć) i trzeba bardziej uważać kończąc, maksymalnie przeciągając 2 razy. 



24 lipca 2011

Gołębie GK (10)

Kolejne postępy, niewielkie bo też parę dni haftowałam a potem 2 tyg. przerwy i znowu powrót. Niemniej praca i tak posuwa się nieźle. 
System z 2 igielnikami (na razie wystarczają) na których mam obecnie nawleczonych 80 kolorów bardzo usprawnia haftowanie. Jak się w trakcie okazało, prostym i bardzo pomocnym gadżetem, przy ciągłej zmianie kolorów są pineski kulki. Kupiłam op. 100 szt. w Realu za 3 zł. Są niezastąpione gdy jakiś kolor się skończy, a nie muszę go od razy nawlekać.
Wkłuwam wtedy pineskę i mam gwarancję, że nie pomylę koloru jakim obecnie haftuję, albo wkłuję pod inny znaczek, bo puste pole oznacza, że to właśnie ten. Pineski są fajne bo mają duże widoczne kulki i są średnio długie i nie niszczą igielnika. W igielniku który sama zrobiłam podoba mi się (w stosunku do wersji sklepowej) spore pole do opisu znaczków i możliwość wpisania też nr kolorów. Opisy robię ołówkiem, bo wtedy można wytrzeć znaczek i zastąpić nowym częściej używanym lub gdy powtórzy się znaczek 2 razy przez pomyłkę.

23 lipca 2011

Inne pamiątki z Peru

Tak w wielkim skrócie, bo Peru rękodziełem stoi. Pisałam już wcześniej o szmacianych laleczkach i haftowanych tkaninach. Dziś kilka zdjęć na których utrwaliłam jeszcze parę innych fajnych dostępnych tam rzeczy.
Przykład co można zrobić z wysuszonymi skorupami po owocach. Bardzo misterne wzory, wielkość bardzo różna.
Haft wełną na grubych tkaninach. Zazwyczaj motywy kwiatowe  zdobiły: paski, torebki (przywiozłam sobie takie cudeńko), poduszki, makatki czy bieżniki. Ceny jak na dostępne tam rękodzieło dość wysokie.


 
Następny produkt, sama nie wiem jak go nazwać, taka makatka. W wielu rozmiarach, ale o podobnej tematyce, czyli takie scenki z życia:
W dużej obfitości występowały też tkane bransoletki szczęścia i malutkie maskotki robione na szydełku (albo drutach - nie znam się na tym).

Każdemu pewnie Peru kojarzy się z różnymi czapkami i tego typu rzeczami i jest to dobre skojarzenie, ale przedstawiam tu takie dość nietypowe. 
Tego typu czapki związane są z jakimś świętem, ale w tej chwili nie pamiętam szczegółów.

21 lipca 2011

Kuchnia Boliwii

Sezon wakacyjny w pełni to powrzucam troszkę zaległych informacji kulinarno-pamiątkowych. 
Dziś krótko  o boliwijskiej kuchni, bo nie zapadła mi zbytnio w pamięci jako tako. Pewnie dlatego, że jest bardzo podobna do peruwiańskiej, więc taka trochę nijaka (napiszę o niej później). 
Jednak o jednym posiłku muszę wspomnieć, bo jest niepowtarzalny i dostępny tylko w Boliwii. Jest to mianowicie śniadanie tubylców składające się z pastela z gorącym napojem z owoców i przypraw korzennych (api) lub z mąki kukurydzianej (tojori). Pastel to duża empanada (pieróg) z serem w środku (taki nadmuchany), smażony w tłuszczu i akurat mnie to nie powaliło, bo nie lubię sera. Jednak Api jest bardzo smaczne, najlepsze mieszane (mezclado), czuję jego smak do dziś. Bardzo rozgrzewał w zimne wieczory (też można było dostać) i ranki. Indianki ważą oddzielnie mikstury w dużych garach na ulicy lub prowizorycznych kuchniach na bazarach. Do wysokiego kufla nalewają gęstą maź czerwoną i jasno żółtą -  pięknie się to mieszało. Mi wizualnie kojarzyło się to z sokiem jabłkowym i wiśniowym, ale to był inny smak, cierpko-słodko-korzenny. Na zdjęciu jest już tylko połowa kufla, ale widać mieszankę i na pierwszym planie pastel.
Nie mogę też pominąć jedynej ryby jaka w tym rejonie mi naprawdę bardzo smakowała. To pstrąg "Diablo" z jeziora Titicaca o ostrym wyrazistym smak. Wzdłuż jeziora jest pełno budek, gdzie można przysiąść i dostać świeżego pstrąga na kilka sposobów. Przygotowują to właściwie na oczach wygłodniałych klientów. Co ciekawe pstrąg nie występował w tym jeziorze w naturze, ale został wprowadzony jako ryba hodowlana przez Indian, którzy mieszkają na jeziorze na pływających tratwach.

13 lipca 2011

Nowe akcesoria i narzędzia

W ostatnim czasie kupiłam parę rzeczy bez których spokojnie można się obyć przy hafcie krzyżykowym, ale jak najbardziej wykorzystam je też pośrednio w tym celu. Moje nowe nabytki:
-  mata „samogojącą”  (uniwersalna do cięcia) – myślałam nad kupnem już dłuższy czas w końcu się zdecydowałam. Fajna sprawa zwłaszcza dla krawcowych ale nie tylko. Można na niej ciąć nożami krążkowymi, skalpelami jak i nożami segmentowymi bez obawy, że się uszkodzi  stół, środkowa warstwa to zabezpiecza, a wierzchnia miękka regeneruje. Zdecydowałam się na matę firmy polskiej o formacie A3 (45/30 cm) z podziałką centymetrową ze względu na niższy koszt (29 zł - sklep stacjonarny) w stosunku do produktów OLFA. Jeszcze nie przetestowałam, ale myślę że mi się przyda do kartonu i haftowanych kartek. Jeszcze jedna uwaga: tego typu mat nie wolno zginać, składać czy na niej prasować bo się odkształci i nie odzyska pierwotnego kształtu. Z tego też względu trzeba przemyśleć jej wielkość (dostępne są różne rozmiary), aby mieć miejsce na jej prawidłowe przechowywanie.
 - nożyczki do cięcia w ząbki (zig-zag) – spodobały mi się kartki, breloczki i zakładki wykończone właśnie ząbkami. Ceny tego typu nożyczek są dość wysokie  i wcale nie można być pewnym, że będą dobrze cięły. Nożyce firmy Fiskars, są zachwalane w sieci, ale kosztują w granicach 114-136 (+koszty przesyłki) więc oceniłam, że jak dla mnie to jednak decydowanie za drogo. Troszkę poszukałam i zdecydowałam się na nożyczki włoskiej firmy Premax. Zakupu dokonałam w "Hobby Studio" za 46 zł. Całkiem niezła cena bo w innych sklepach internetowych widziałam w granicach 72-79 zł. W "Hobby Studio" opis produktu był dość skąpy i nie był określony producent dlatego zapytałam o szczegóły w e-mailu. Odpowiedź już po raz kolejny dostałam bardziej zniechęcającą niż zachęcającą. Pani nie popisała się znajomością oferowanego asortymentu i podejściem do klienta (wcześniej prawie mnie zniechęciła do stojaka na ramy i tamborki, wmawiając że nie ma funkcji o którą mi chodziło, a jak najbardziej posiadał) nie chciała podać producenta, a tylko kraj pochodzenia. Niemniej zamówiłam bo uważam, że produkty w tym sklepie są dobrej jakości i wszystko wskazywało, że to jednak Premax. Według mojej miarki nożyczki mają wymiar 20 cm a nie 18 - jak podają w sklepie. Nie mam porównania z innymi firmami, ale pocięły mi filc, materiał i kanwę, a jak długo będą cięły to się zobaczysz. Takie są efekty:
 - szczypce do dziurkowania (w 6 rozmiarach) i nitowania – zakup w sklepie internetowym "Tchibo" na wyprzedaży –  komplet za 20 zł. Nie jest to sprzęt pierwszej potrzeby, ale też wykorzystam np.: do różnych etykietek. Robiłam już pierwsze próby na papierze, tekturze i materiale - dziurkuje się dobrze, ale cienkiej plastikowej teczki już nie przedziurkowałam. Nity nabija się nieźle, w zależności od użytego metalu - myślałam że będzie to jednak prostsze.
Według producenta szczypce nadają się do osadzania nitów na skórze, tworzywach sztucznych, kartonie, materiałach tekstylnych, gumie itp.
Do przechowywania całego bałaganu wykorzystałam pudełko na narzędzia, które dostałam na akcji krwiodawstwa „Motoserce”. W kuferku była też miarka i nożyk do cięcia z dużym zapasem ostrzy. Trzeba było widzieć głupią minę faceta, który zastanawiał się pewnie do czego mi to jest potrzebne, jak mu ten gadzet sprzątnęłam z przed nosa (sprey ze smarem do motoru nie był mi potrzebny).

7 lipca 2011

ABC ściegi używane w hafcie krzyżykowym

Wbrew pozorom w hafcie krzyżykowym poza podstawowym ściegiem, czyli krzyżykiem używa się jeszcze innych. Opiszę w skrócie te, które sama wykorzystują najczęściej:

Opis zdjęcia:

1.Ścieg gobelinowy  (półkrzyżyk – 1/2).
Wykorzystywany zazwyczaj do nadania delikatniejszej linii, konkretnych elementów wzoru. Przyznam, że go nie lubię. Czasami go robię, ale częściej uzyskuję efekt delikatności zmniejszając liczbę nitek np.: haftuje podstawowe krzyżyki  2 niteczkami, elementy półkrzyżyka zastępuję krzyżykiem robionym 1 nitką.
2 (3,4).Ścieg krzyżykowy.
Podstawa haftu krzyżykowego, powstaje przez skrzyżowanie ze sobą dwóch półkrzyżyków. Niedopuszczalne jest krzyżowanie się nitek w inną stronę. Wszystkie krzyżyki muszą być zrobione identycznie.
3.Ścieg konturowy (otaczający czerwone krzyżyki dla kontrastu).
Nie wiem czy ten sposób konturu, którym robię linie ma jakąś nazwę, ale często go stosuję. Różni się dość znacznie w sposobie prowadzenia ściegu od backsticha, ale różnicę widać dopiero na lewej stronie robótki. Stosuję go na zahaftowanej części obrazka lub jako obramowanie.
4.Ścieg za igłą (backstich) (otaczający czerwone krzyżyki dla kontrastu).
Podstawowy ścieg używany do robienia konturu. Koniecznie trzeba go stosować przy biscornu, czy zakładkach -  kiedy wykorzystywany jest do połączenia dwóch kawałków tkaniny.
Na zdjęciu widać czym się różnią (na samym dole ścieg za igłą).
 5.Krzyżyk ¾.
Często występuje jako złagodzenie konturu haftowanego elementu. Ja haftuję go zachowując układ nici, taki jaki miałby pełny krzyżyk. Widać to na zdjęciu.
6.Oczko w kształcie kwadratu (16 ściegów)
7.Oczko w kształcie rombu (mogą być różne wersje).
8.Oczko algierskie (osiem ściegów).
6,7,8 –w oczkach bez względu na rodzaj, prowadzi się ściegi jak w zegarku, od zewnętrznej krawędzi promienia do środka oczka. Większe ściągnięcie uwidoczni środek.
 9.Wszywanie koralików.
Każdy koralik należy przyszywać oddzielnie robiąc pełny krzyżyk, zapobiegnie to przekręcaniu się koralika.
10-11. French knotch, czyli supełek francuski.
Pokazany w zależności od ilości użytej nitki, ilości skrętu i miejsca rozpoczęcia węzełka. Wiem, że to mało czytelny opis, ale supełki jak się je opanuje są naprawdę łatwe.
12. Petit.
Mały krzyżyk robiony w obrębie dużego. Rzadko spotykany, ale jeśli już to jako łagodzenie konturów i elementy w twarzy np.: oczy, usta.

6 lipca 2011

Utrudnienie – ułatwienie.

Zastanawiam się czasami po co aktualizowane są różne programy z tak dużą częstotliwością. Niekiedy jest to strasznie irytujące, tym bardziej jak nie widzę żadnych ulepszeń a raczej utrudnienia.
Ostatnio zirytowała mnie wprowadzona pod koniec czerwca nowa wersja Mozilla Firefox. Kliknęłam i się zaczęło, zniknął automatyczny tłumacz, bardzo pomocny przy wchodzeniu na zagraniczne strony i blogi oraz najczęściej odwiedzane strony w formie ikonek na stronie Google (jak się kliknie na nową kartę), dzięki czemu nie muszę ich gdzieś głębiej szukać czy pamiętać adresów i jeszcze parę drobniejszych ustawień na pasku narzędzi.
Nie jestem zbyt biegła w sprawach informatycznych, więc najpierw się trochę się zirytowałam, bo oczywiście nie pamiętałam w jaki sposób kiedyś to zainstalowałam i właściwie co to było. Całe szczęście przypomniałam sobie, metodą prób i błędów, że takim fajnym ustrojstwem jest bezpłatny dodatek: pasek narzędzi Google   Toolbar.
Okazało się, że nowa wersja Mozilla Firefox 5 nie jest kompatybilna z tym dodatkiem, pewnie kiedyś to poprawią niemniej parę godzin czułam się jak bez ręki. Zainstalowałam starszą wersję Mozilla Firefox 4 i jest znowu fajnie, tylko co parę dni wyświetla mi się komunikat abym zaktualizowała koniecznie … irytujące naprawdę.
Oczywiście ten dodatek w przeglądarce Internet Explorer działa normalnie. Polecam go zwłaszcza ze względu na błyskawicznego tłumacza, w którym można ustawić aby tłumaczył od razu konkretny język jak się tylko wejdzie na stronę, pytał się o to każdorazowo lub wrócił do oryginału – naprawdę bardzo pomocne. 

3 lipca 2011

Gołębie GK (9)

Znowu wróciły do łask moje "Gołębie", które poleżały sobie prawie 2 miesiące od poprzedniego postu. Właściwie pracowałam teraz nad nimi ok. 10 dni. Nie wiem na ile czas mi pozwoli aby je nadal haftować bardziej intensywnie. Więc pokazuję co doszło teraz, czyli fragment na tamborku:
Po trzech dniach pracy, jak nad nimi przysiadłam:
i po kolejnym tygodniu:

Dwa gołąbki już prawie w całej krasie.