Mój wypad do Łodzi rozpoczął się o godz. 5 rano a wróciłam do domu po północy. Czy warto było spędzić 12 godzin w pociągu? Ciężko było, ale chyba tak, bo na swój sposób było to fajne doświadczenie, raczej jednorazowe.
Gala
Gości przybyło sporo i sala była wypełniona po brzegi. Gala rozpoczęła się punktualnie o godz. 14 i przez pół godziny były przedstawiane osoby zaangażowane w konkurs i wszelakie podziękowania.
Był też akcent artystyczny: recital młodego dziewczęcia. Osóbka ta zaśpiewała kilka szlagierów w tym np.: piosenki francuskie, też w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego. Nawet całkiem nieźle śpiewała, ale ja będąc na nogach od 5 rano, czułam lekkie znużenie.
Nagrody:
Przed wręczeniem nagród podkreślono wysoki poziom zgłaszanych prac, co podczas oglądania wystawy miałam w pamięci zwłaszcza przy haftach słabszych lotów.
Jury konkursu przyznało 13 nagród głównych, w tym pierwsza to wyjazd na weekend do Paryża i pozostałe rzeczowe.
Dodatkowo swoje nagrody przyznało Muzeum Włókiennictwa oraz wg uznania poszczególni sponsorzy (wydawnictwa, hurtownie). Były to prenumeraty czasopism i nagrody rzeczowe.
Kuferek na mulinę DMC widoczny na zdjęciu (bez nici) nie stanowił nagrody dla hafciarki, ale był prezentem dla Muzeum Włókiennictwa :).
Większość nagrodzonych osób była na gali i osobiście odebrała nagrody.
Upominki dla uczestników konkursu:
Każdy z uczestników otrzymał papierowy katalog z wybranymi pracami oraz elektroniczną wersję wszystkich konkursowych haftów. Dodatkowo zestaw mentor i jeden moteczek muliny satynowej.
Wystawa:
Do konkursu dopuszczono 350 prac z 377 zgłoszonych. Szczerze powiedziawszy wystawa zyskałaby, gdyby nie dopuszczono jeszcze przynajmniej kilkunastu i jestem bardzo ciekawa z tej perspektywy jak wyglądały prace odrzucone.
Pierwszy raz byłam na tego typu wystawie i trochę mnie zaskoczyła duża rozbieżność w jakości zgłoszonych haftów. Może jest to jednak specyfika takich imprez, sama nie wiem.
Sporo wyhaftowanych wzorów funkcjonuje w obiegu już kilka lat i występowały też na wcześniejszych konkursach (oczywiście wzory nie same prace). Tym samym te hafty nie wzbudziły mojego większego zainteresowania.
Dużym powodzeniem cieszyły się wzory przerabiane w programach komputerowych. Jest to ciekawy sposób pozyskiwania oryginalnych haftów, niestety nie zawsze są dobrze dopracowane i łatwo można je było rozpoznać.
Oczywiście większość osób, które będą oglądać wystawę nie zwróci uwagi na takie techniczne niuanse a bardziej na ogólne wrażenie estetyczne.
Praca która wygrała „Zdjęcie z krzyża” zrobiona haftem płaskim, zasłużyła na główną nagrodę. Jest wykonana bardzo dobrze, z wielką dbałością o szczegóły, a sama autorka jest miłą i skromną osobą :).
Gala
Gości przybyło sporo i sala była wypełniona po brzegi. Gala rozpoczęła się punktualnie o godz. 14 i przez pół godziny były przedstawiane osoby zaangażowane w konkurs i wszelakie podziękowania.
![]() |
| przed rozpoczęciem |
Nagrody:
Przed wręczeniem nagród podkreślono wysoki poziom zgłaszanych prac, co podczas oglądania wystawy miałam w pamięci zwłaszcza przy haftach słabszych lotów.
Jury konkursu przyznało 13 nagród głównych, w tym pierwsza to wyjazd na weekend do Paryża i pozostałe rzeczowe.
Dodatkowo swoje nagrody przyznało Muzeum Włókiennictwa oraz wg uznania poszczególni sponsorzy (wydawnictwa, hurtownie). Były to prenumeraty czasopism i nagrody rzeczowe.
Kuferek na mulinę DMC widoczny na zdjęciu (bez nici) nie stanowił nagrody dla hafciarki, ale był prezentem dla Muzeum Włókiennictwa :).
Większość nagrodzonych osób była na gali i osobiście odebrała nagrody.
Upominki dla uczestników konkursu:
Każdy z uczestników otrzymał papierowy katalog z wybranymi pracami oraz elektroniczną wersję wszystkich konkursowych haftów. Dodatkowo zestaw mentor i jeden moteczek muliny satynowej.
Wystawa:
Do konkursu dopuszczono 350 prac z 377 zgłoszonych. Szczerze powiedziawszy wystawa zyskałaby, gdyby nie dopuszczono jeszcze przynajmniej kilkunastu i jestem bardzo ciekawa z tej perspektywy jak wyglądały prace odrzucone.
Pierwszy raz byłam na tego typu wystawie i trochę mnie zaskoczyła duża rozbieżność w jakości zgłoszonych haftów. Może jest to jednak specyfika takich imprez, sama nie wiem.
Sporo wyhaftowanych wzorów funkcjonuje w obiegu już kilka lat i występowały też na wcześniejszych konkursach (oczywiście wzory nie same prace). Tym samym te hafty nie wzbudziły mojego większego zainteresowania.
Dużym powodzeniem cieszyły się wzory przerabiane w programach komputerowych. Jest to ciekawy sposób pozyskiwania oryginalnych haftów, niestety nie zawsze są dobrze dopracowane i łatwo można je było rozpoznać.
Oczywiście większość osób, które będą oglądać wystawę nie zwróci uwagi na takie techniczne niuanse a bardziej na ogólne wrażenie estetyczne.
Praca która wygrała „Zdjęcie z krzyża” zrobiona haftem płaskim, zasłużyła na główną nagrodę. Jest wykonana bardzo dobrze, z wielką dbałością o szczegóły, a sama autorka jest miłą i skromną osobą :).
Skandale:
Co to by była za impreza bez przynajmniej malutkiego skandalu :). Tym razem zaliczyć do tego można powieszenie jednej pracy lewą stroną. Nie będę się jednak znęcać nad jego twórczynią i zdjęcia nie pokażę.
Najpopularniejszy haftowany wzór:
Pracą która powtórzyła się w 4 odsłonach były słoneczniki, różniły się rodzajem i kolorem użytej do haftu tkaniny. Tu jedna z nich:
Spotkanie:
Najmilszym akcentem wystawy było spotkanie z blogerkami: Joanną, Agnieszką, Ewą oraz Lucy. Oczywiście czasu było mało i czuję duży niedosyt. Szkoda, że jesteśmy tak bardzo porozrzucane po całej Polsce.
Swoją drogą, fajnie musiałyśmy wyglądać dla postronnych przechodniów, jak z Joanną na przejściu dla pieszych z igłą i tamborkiem w rękach wymieniałyśmy poglądy w zakresie stosowanych technik pracy :).
To by było na tyle, teraz należy spokojnie czekać na VI edycję konkursu w 2015 r. :)))
Pracą która powtórzyła się w 4 odsłonach były słoneczniki, różniły się rodzajem i kolorem użytej do haftu tkaniny. Tu jedna z nich:
Spotkanie:
Najmilszym akcentem wystawy było spotkanie z blogerkami: Joanną, Agnieszką, Ewą oraz Lucy. Oczywiście czasu było mało i czuję duży niedosyt. Szkoda, że jesteśmy tak bardzo porozrzucane po całej Polsce.
Swoją drogą, fajnie musiałyśmy wyglądać dla postronnych przechodniów, jak z Joanną na przejściu dla pieszych z igłą i tamborkiem w rękach wymieniałyśmy poglądy w zakresie stosowanych technik pracy :).
To by było na tyle, teraz należy spokojnie czekać na VI edycję konkursu w 2015 r. :)))






























