Postanowiłam trochę pobawić się farbkami. Po opiniach w internecie mój wybór padł na barwniki do tkanin Argus "bez gotowania". Zamówiłam od razu sporo kolorków i już widzę, że kilku nawet nie ruszę.
Z tego względu, że mam dużo bielonego lnu, który od wieloletniego leżenia ma różne przebarwienia i taki szarawy odcień, więc to na nim testuję kolory.
Do barwnika przy okazji wrzuciłam też swoje wyjazdowe spodnie, które dziwnie wyblakły a i inne wydarzenia (typu oblanie zupą) na nie dobrze nie wpłynęły.
Do barwnika przy okazji wrzuciłam też swoje wyjazdowe spodnie, które dziwnie wyblakły a i inne wydarzenia (typu oblanie zupą) na nie dobrze nie wpłynęły.
Spodnie i kawałek lnu farbowane w khaki wyszły bardziej zielone, ale o całkiem ładniutkim odcieniu.
Kolor nie wyszedł zbyt równo na błękitnym, ale to może wynikać z tego, że wrzuciłam za dużo materiału. Efekt jednak jest niezły, taki vintage. Równiej farba się rozkłada jak tkanina jest ładnie złożona a nie zmiętolona.
Kilka jeszcze wypróbuję później, bo ta zabawa zajmuje sporo czasu.
Kilka jeszcze wypróbuję później, bo ta zabawa zajmuje sporo czasu.
















