12 sierpnia 2010

Wesoła gromadka na zakładkach

Troszkę drobnicy, która wylądowała ostatnio u mnie na tamborku. To moje pierwsze w życiu zakładki do książek, ale na pewno nie ostatnie. Tworzyło mi się je całkiem fajnie i już wybrałam nawet wzory na kolejne, którymi zajmę się po urlopie (zakładki - M. Powella).
Zrobiłam trochę zdjęć w trakcie pracy, więc powstał z nich mały kurs i może ktoś skorzysta z moich doświadczeń w tym temacie.
A to one w całej krasie:
 

Kuba - rękodziełoTrinidadu i okolic


Trinidad i okolice mogę chyba określić jako zagłębie robótek ręcznych, w żadnym innym miejscu na wyspie nie spotkałam się z tego typu wyrobami. Wykorzystywane tkaniny w większości były białe lub kremowe, najczęściej bawełniane. Elementem dekoracyjnym obrusów i różnego rodzaju bieżników były wstawki szydełkowe, delikatne hafty (wzory kwiatowe) lub kolorowe aplikacje przedstawiające kompozycje z owoców (w mocnych kolorach). Dużo było wyrobów szydełkowych dla dzieci - takich jak: buciki, sukieneczki, czapeczki, torebki itp. 
 
Fotograficzny przegląd rękodzieła:

Robótki Trinidadu:
Okolice – zabytkowe zabudowania plantacji – obecnie hotel:

8 sierpnia 2010

Książki i oprawa

Pod koniec lipca przyszły w końcu książki zamówione w Klubie Dla Ciebie, dobrze zapakowane i w nienagannym stanie. Właściwie cieszę się, że dotarły bo mimo obiecanych 48 godz. do wysyłki, zajęło im to 18 dni  (+4 dni poczta). Jak widać niezbyt pochlebne opinie co do czasu realizacji się sprawdziły. Skusiłam się jednak na okazyjny zakup – bo za 5 książek zapłaciłam 56 zł+3,99 za przesyłkę. Gdybym kupowała je w cenach wydawców wyniosłoby to 127,10 zł. Szczegółowo ich jeszcze nie przejrzałam, ale jak mam je oceniać pobieżnie to zapowiadają się całkiem nieźle. Obecnie przeglądam i podziwiam prace w książce „Mereżki i hafty – igłą wyplatane” i już widzę, że to świetna pozycja. Jak trochę poczytam to napiszę co sądzę dokładniej o  zawartości wszystkich pozycji.

W tym samym czasie odebrałam oddaną do oprawy kolejną ikonę „Matki Bożej Kazańskiej”.
Wymiar w oprawie to 27cm/34cm, a koszt wyniósł 39 zł. Sama rama jest taka sama jak przy wcześniejszych małych ikonkach, ale ona jest jakby stworzona do ikon, poza tym nie będą wisiały w tym samym miejscu.

Ikona zawisła obok  ikony ślubnej moich rodziców przedstawiającej „Chrystusa Pantokratę” i stanowią teraz taki przyszywany komplet. Druga ikona ślubna przedstawiająca Matkę Bożą została w starym mieszkaniu.
Ikony ślubne święcone są w cerkwi w czasie ceremonii i przedstawiają wizerunki: „Chrystusa Pantokraty” i właśnie „Matki Bożej Kazańskiej” lub „Władymirskiej”.  

7 sierpnia 2010

Kuba - spacerkiem poTrinidadzie

Jak sobie przypominam Trinidad to od razu się uśmiecham, jest to bowiem niesamowite miejsce z klimatem, według mnie jedno z najpiękniejszych na Kubie. Miasteczko to perełka architektury kolonialnej, słynąca z pastelowej zabudowy i czerwonej dachówki, a zostało założone w 1517 r. przez hiszpańskiego podróżnika Diega Velazqueza. W 1988 r. Trinidad został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego, ale już za czasów Batisty uznano go za zabytek narodowy  i podlega ciągłej ochronie prawnej. Generalnie zabudowa kolonialna występująca na całej wyspie jest bardzo ciekawa. Domy mają charakterystyczne okna prawie od podłogi  do sufitu, z ozdobnymi kratami, za którymi ukryte są jeszcze ciągle pamiętające dawną świetność wewnętrzne dziedzińce (patio). 
Trinidad oraz okolice to zagłębie wszelkiego rękodzieła, o czym opowiem niebawem. 
A na razie trochę zdjęć z tego pięknego miasta, zapraszam na krótki spacer:

4 sierpnia 2010

Maki (3) i koniec


Skończyłam „Maki” i robię już całkiem coś innego (na razie cicho sza), ciągle jakoś nie mam weny do „Gołębi”. W takim tempie pewnie będę je robić latami.
Ale wracam do „Maków”, podsumowanie:
- rozmiar ostateczny to 20 cm/17,5 cm,
- na 25 kolorów (paleta DMC), 23 zamieniłam na Ariadnę,
- zamiast koralików, zastosowałam supełki francuskie (french knot),
- wzór pochodzi z gazetki ”The Word of Cross Stitching”.

Tak to miało wyglądać wg oryginału (DMC):
Tak wyszło u mnie, po zamianie kolorów na Ariadnę:
Lewa strona haftu:

A tak wyglądają z bliska francuskie supełki, które zastąpiły koraliki:
Supełki na tkaninie 14, najlepiej wykonać 3 pasmami muliny, owiniętymi 2 razy wokół igły lub 2 pasmami muliny, owiniętymi 3 razy wokół igły - efekt wychodzi taki sam.

2 sierpnia 2010

Książka z haftem w tle... - "Sekretny wątek" Kylie Fitzpatrik

Skończyłam właśnie czytać „Sekretny wątek”, którym zainteresowałam się ze względu na motyw hafciarski. W książce nie ma żadnych pościgów, kradzieży i spisków, czy niespodziewanych zwrotów akcji. Myślałam nawet w pewnym momencie, że na takie coś się zapowiada ale nie, fabuła toczyła się spokojnie aż do końca. Lekka lektura na wakacje, szczerze polecam, nie tylko dla hafciarek.
Akcja rozgrywa się dwutorowa w teraźniejszości i w średniowieczu za pośrednictwem pamiętnika. Madeleine wykładowczyni historii z uniwersytetu w Caen otrzymuje w liście od matki do przetłumaczenia fragment łacińskiego tekstu. Niespodziewana śmierć matki zaburza niezbyt ustabilizowany świat uczuciowy bohaterki i właśnie w tych ciężkich chwilach trafia do jej rąk pamiętnik z XI w. napisany przez hafciarkę Leofgyth, z którego pochodził wcześniejszy fragment. Od tego momentu jej życie toczy się wokół tłumaczenia rękopisu. Pozwala jej to poznać dzieje swojej rodziny, uporać z przeszłością i stratą bliskiej osoby oraz otworzyć na nową miłość.
Kolejne przetłumaczone fragmenty opisują świat hafciarek w średniowiecznej Anglii, historię powstania najsłynniejszego zachowanego gobelinu średniowiecznej Europy – tkaniny z  Bayeux na tle burzliwych wydarzeń walki o tron, widziane oczami kobiety. 
Fragment:
3 czerwca 1064
„Nie jestem skrybą, me rzemiosło to hafciarstwo. Gdym pierwszy raz udała się z matką do warsztatu w Canterbury, moje ściegi okazały się drobniejsze, a palce zręczniejsze niż u starszych, szyjących wolniej niewiast. Rzekły, że otrzymałam dar od Boga, nie czują się więc zawstydzone przez dziecko. Licząc sobie lat dwanaście, wyszyłam złotą nicią i perłami szatę z perskiego jedwabiu dla króla Knuta, tego spośród władców Danii, którego najbardziej się lękano na angielskim tronie.
Mając lat trzydzieści i więcej, szczęśliwie nie oglądałam spustoszeń czynionych przez duńskich najeźdźców, o których wspomina się dziś w straszliwych opowieściach ubarwianych grozą przez gawędziarzy, jakby były materią, którą należy ozdobić farbowanymi nićmi. Gdybym była gawędziarką, nie opowiadałabym o bojach ni śmierci w cudzych krajach, albowiem w niezbadanych krainach naszego serca toczą się bitwy z bliższym krewnym i mroczniejszym wrogiem. Nie jestem jednak gawędziarką; jestem Leofgyth, mistrzynią haftu w pałacu króla Edwarda i pani Edyty, królowej, pisać zaś nakazał mi mnich Odericus, który mówi, że aby opanować właściwie sztukę słowa, należy ćwiczyć każdego dnia. Po prawdzie wprawiłam się już nieźle, lecz dzięki pisaniu samotność mniej mi doskwiera i teraz, gdy mój mąż Jon wyjechał z drużyną króla, mam zarazem igłę i pióro, by mi dotrzymywały kompanii. Odericus powiada, że zostałam dwakroć pobłogosławiona, gdyż umiem splatać słowa nie gorzej niż nici, choć wydaje się również zadziwiony, iż niewiasta ma o czym pisać.”

27 lipca 2010

Maki (2) postępy w pracy

Tak to wyglądało w piątek (23.07.10):
A tak dzisiaj:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

recent posts