16 marca 2015

Początek renowacji wagi

Czyszczenie wstępne wagi mam już za sobą :). Może jednak moja zabawa w renowację kogoś z was zainteresuję, więc dziś etap przejściowy.

Co do mosiężnych elementów czyściłam je dwoma sposobami z książki roztworem kwasku cytrynowego (w książce była cytryna) rozpuszczonego w wodzie (płytka szalka) i roztworem soli, octu i wody (na ciepło) i mąki (szalka głęboka i stworki wagi). Utworzona papką dobrze się trzyma na przedmiotach. Dodanie mąki do roztworu to już pomysł znaleziony w internecie. Oba sposoby okazały się skuteczne z tym, że papka mączna pozostawiona na szalce (45 min) bez mojego udziału usunęła większość nalotu, ale konieczna była powtórka. Muszę jeszcze wypolerować dokładnie, ale nie mam wełny stalowej. 


Oczywiście przy wszystkich tych czynnościach zalecam rękawiczki ochronne.
Na ten moment samą wagę potraktowałam wodą i drucianą szczotką w celu usunięcia powierzchownego brudu i rdzy, bo waga stała długo na strychu. Metoda raczej nie zalecana, ale jak się od razu przedmiot osuszy to nic się nie dzieje.

Kąpiel pokazała w całej okazałości, że potrzebne jest zdjęcie starej farby. Wyszło też, że lwy są chyba mosiężne, bo jakiś żółty metal prześwituje.
Można też, choć z trudem odczytać producenta i rok produkcji (część jest mocno zerdzewiała w tym miejscu). Producent L. Szumiewski nr 1613, rok obstawiam 1927, ale słabo widać. Szukałam w internecie i nie trafiłam, ani na taką wagę, ani inną tego producenta.
Usunięcie farby możliwe jest za pomocą  środków chemicznych (zmywaczy) i to musi już poczekać jak zrobi się ciepło i będzie można popracować na świeżym powietrzu. Samą rdzę pousuwam trochę jeszcze polerując wełną stalową (jak w końcu kupię) i szczotką drucianą.
W międzyczasie zamówię potrzebne materiały, mam już przygotowaną listę :).

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jeszcze dużo pracy przede mną :)

      Usuń
  2. Efekt czyszczenia jest widoczny, wyszło super. Twoja waga to prawdziwa perełka. Też mam mały garnuszek do wyczyszczenia znaleziony gdzieś w komórce....post zapisuję bo z pewnością kiedyś się przyda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie koniec, ale i tak teraz w takim stanie może przeczekać do dalszych czynności.

      Usuń
  3. Najlepszy preparat do usuwania rdzy i wszelkich osadów to odrdzewiacz ( inna nazwa to fosol). Jest to kwas fosforowy , który świetnie wytrawia rdzę - potem wystarczy przelecieć szczotką drucianką. Tym samym preparatem świetnie czyści się kamień na ceramice i stali kwasoodpornej, z których zrobione są umywalki i zlewozmywaki. Na baterie nie polecam, bo pali chrom.
    Powoli spod rdzy i brudu wyłania się piękna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Fosol, ale on nie usunie 100 letniej farby, mógłby też uszkodzić elementy mosiężne. Poza tym waga jest zbyt duża i byłoby to też bardzo kosztowne, aby zamoczyć ją całą w płynie. Nie miałabym też do końca kontroli nad tym procesem i jest to środek mocno toksyczny.

      Usuń
  4. Piękna ta waga. A na rdzę najlepsza jest zwykła coca-cola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam Coca-colę na innym przedmiocie i uzyskałam słaby efekt :)

      Usuń
  5. Hmmmm..temat dla mnie na czasie, bo właśnie niedawno do historii przeszedł istniejący od 1932 r domek, którego niestety nie udało się uratować. Idzie nowe...i tak czasami musi być, ale....
    Mieliśmy z mężem pierwszeństwo w wygrzebywaniu "skarbów". I tak w naszym posiadaniu znalazło się kilka przedmiotów, które na pewno będą potrzebować renowacji.
    Różnica przed i po już nieco widoczna. Kup tą wełnę i działaj z podstawą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedmiotów takich mam sporo i w planach mam znęcanie się nad nimi :)

      Usuń
  6. Też kiedyś czyściłam mosiężną wiewiórkę do orzechów;) Używałam roztworu soli rozpuszczonego w szkl. octu a potem pocierałam połówką cytryną.Spróbuj jeszcze przetrzeć szalki amoniakiem z solą. Wydaje mi się że producent to L.Szumieliski, info o tym Panu na pewno znajdziesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Nati to L.Szumieliski :), L i I odczytałam jako W. Niestety nic mi się nie pokazało poza archiwalną aukcją z allegro z wagą ze zdjęciem wielkości mini. Potwierdziło ono jednak moje podejrzenia, że elementów mosiężnych jest więcej :) i rok mi się zgadza :), dzięki.

      Usuń
    2. Też właśnie miałam zauważyć, że tam chyba nie ma "w" :)

      Usuń
  7. Widzę, że rodzi się nowa pasja :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobno na rdzę najlepsza coca- cola. Widzę, że to pisano, ale podobno trzema namoczyć. Ja swoją wagę też szorowałam szczotką drucianą i ryżową, opalarką też działało, ale nie nie całkowicie (dużo minimalistycznych detali i trudno dostępnych miejsc). Przyznam, że z taką marką się nie spotkałam, tym bardziej cenniejsza. Super szale, w życiu takich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wygląda ta waga, chodzi mi o to, że taka oryginalna i zabytek. Mam sentyment do takich staroci. i kilka żelazek i też muszę się kiedyś za to wziąć. Tak na serio. Może po świętach?
    Bo chciałabym koniecznie szybko zrobić dla Ciebie ten banerek. Już się robi i mam nadzieję, że wena mnie nie opuści. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale różnica! Widać, że dużo pracy to kosztuje, ale jaki efekt!

    OdpowiedzUsuń
  11. Włożyłaś wiele pracy ale efekt widzę jest powalający. Jako, że się nie znam to zapytam, będziesz to traktować papierem ściernym? Ja bede malować lampę to mnie czeka ścieranie wierzchniej warstwy ale Ty pewnie będziesz chciała zachować (raczej odzyskać) oryginalny kolor?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie papier ścierny nie jest zalecany, warstwę farby usunę specjalnym preparatem do usuwania powłok malarskich. A później tanina, paraloid i wosk :) i polerowanie wełną stalową. Sporo zabawy przede mną.

      Usuń
  12. Ogrom pracy przed Tobą, ale efekt może wynagrodzić wszytko :) Już na szalkach widać wielką różnicę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna waga i warta tej pracy!
    Ja ze swoich doświadczeń polecam wspomnianą już wyżej coca-colę czyli rozcieńczony kwas fosforowy, ale to działa na rdzę, a nie na starą farbę. Podobnie z solą i octem, stosuję to też do czyszczenia zaśniedziałych mosiężnych elementów. Metody mechaniczne to chyba ostateczność, ewentualnie do zdarcia tylko wierzchniej warstwy farby. W każdym razie kibicuję, z ciekawością czekam na efekt ostateczny :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna, ja reż uwielbiam takie starocie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale różnica jest ogromna, już widzę ją oczami wyobraźni, będzie fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...