15 października 2016

Nowe Lichomanki

Wczoraj, czyli 14 października był najlepszy dzień na zrobienie nowego kompletu Lichomanek. 
Jest to nie tylko dzień nauczyciela, ale wielkie święto cerkiewne Opieki Matki Boskiej - Pokrowa, które ma znaczenie przy powstawaniu amuletu. Pokrowa, czyli płaszcz, którym ochrania ludzkość MB. Oczywiście nadal możecie wykonać swój komplet.
Tak wygląda ikona Pokrowy w Cerkwi w Puchłach.



Przed ich zrobieniem, oczywiście zniszczyłam poprzednie, które świetnie ochraniały mnie i moją rodzinę przez cały rok. Laleczki rozbiera się na części i wszystko pali.
Tegoroczny komplet jest bardziej delikatny kolorystycznie niż poprzedni TU stary post.
Nie są doskonałe, ale taki ich urok, tnie się, skręca i wiąże. Nie chodzi przy nich o super wrażenia estetyczne a o skuteczność. Jak spełnią swoje zadanie i tak skończą w ogniu, zabierając ze sobą wszystkie choroby przed którymi nas chroniły.
Nie mam ich gdzie powiesić, więc będą u mnie w formie stłoczonej na stojąco, na półeczce w kuchni. 
W zeszłym roku nie tłumaczyłam nazw poszczególnych laleczek, bo nie jest to takie proste. Nazwy te to objawy chorobowe, przed którymi chronią (dreszcze, gorączka), przyczyny, czas wystąpienia, kolor (żółta, żółtaczka), jest nawet śmierć. Czyli jak widać nic przyjemnego.

27 komentarzy:

  1. Ciekawe, nigdy nie slyszlama o tej tradycji, takze cieze sie ze moglam sie czegos nowego nauczyc:) Serdecznosci i oby skutecznie strzegly Ciebie i Twoja rodzine:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujący post,fajnie tak się czegoś nowego dowiedzieć:-)
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o Lichomankach, ale nie wiedziałam, że trzeba je zniszczyć kiedy "przychodzą" nowe.
    Piękne wnętrze cerkwi i cudowna ikona - w tej cerkwi jeszcze nie byłam.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba (bo aż tak się nie znam) większość laleczek, powiedzmy mających jakieś zadanie, po jego spełnieniu trzeba zniszczyć. Tak jest np. też z Żadanicą,jak się spełni życzenie. Nawet Ziarnuszki, bo jej ziarno wykorzystywane było na wiosnę do siewu.
      Pewnie dlatego nie zachowały się stare lalki i słuch po nich zaginął.

      Usuń
  4. Chyba gdzieś słyszałam o tych laleczkach, ale nie wiem o nich praktycznie nic. Czy pisałaś o nich coś więcej wcześniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tekście jest link do starego postu.

      Usuń
    2. Właśnie doczytałam w starym poście :) Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Oby spełniły swoją rolę w kolejnym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam szczęście być w tej cudnej błękitnej cerkwi :) bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś, była gdzieś z okolicy Białegostoku?

      Usuń
    2. mieszkam na Roztoczu, ale zeszłoroczne wakacje spędziliśmy na Podlasiu i Suwalszczyźnie, włócząc się niespiesznie z namiotem i naszymi maluchami po tej cudnej krainie. Szczerze uważam że to jeden z najpiękniejszych regionów, zarówno pod względem przyrodniczym, jak i kulturowym :)

      Usuń
    3. Oj też byłam w tej błękitnej cerkwi, a nawet mieszkałam w hotelu naprzeciwko cerkwi Św. Mikołaja i od półtora roku patrzy na mnie mnie moja ulubiona Matka Boska Białostocka cała w błękitach. Będąc tam spytałam się czy mogę kupić i zapalić święcę, bo jestem innego wyznania, na co usłyszałam: kiedyś wszyscy byliśmy chrześcijanami. Z tą myślą zwiedzałam muzeum w Supraślu

      Usuń
    4. No proszę :) nie widziałam, że moja cerkiew jest taka popularna. Po remoncie ogrodzenia i elewacji jest teraz bardzo piękna a otoczenie zawsze było niesamowite.

      Usuń
  7. Wiara,że działają wystarcza, by działały...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie się czytało, nie słyszałam wcześniej o takiej tradycji. Ładnie się prezentują. Niech strzegą Twojego domu i gnają precz wszystkie złe moce.
    Lichomanki, postaram się zapamiętać;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci aby spełniły swoja role i ochroniły Cie i całą Twoja rodzinę przed wszelakim złem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takiej mocy nie mają :), ale i tak wystarczy, jeśli ochronią nas od chorób typowych na jesienną porę. Czyli wszelkie przeziębienia, gorączka itd.

      Usuń
  10. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej tradycji, ale naprawdę mnie zaciekawiła. Muszę o tym poczytać trochę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Niech te laleczki spełnią w tym roku swoje zadanie najlepiej, jak to tylko możliwe :)

      Usuń
    2. Jeśli będzie tak jak przez ostatni rok, to będę bardzo zadowolona :)

      Usuń
  11. Najważniejsze, że spełniają swoje zadanie i Was chronią :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No muszę powiedzieć ze nie słyszałam o takiej tradycji, ale raz pamiętam że podobne lalki robiliśmy szkole, ale wtedy chyba były one robione tak po prostu, a tu się okazuje, że jest to tradycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lalki obrzędowe to oddzielna kategoria. Oczywiście motanki mogą być robione ot tak i są po prostu lalkami ze szmatek :)

      Usuń
  13. Calkiem nowa dla mnie ta tradycja.Ale podoba mi sie .Pozdrawiam .)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie najgorsze jest to niszczenie. Dwa lata temu zrobiłam bułgarskie Martenice, wiem, że powinnam je spalić tegorocznego marca, ale nie mogłam. To tak jakbym podpaliła Wudu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niszczenie akurat w tym przypadku jest zasadne. Przecież laleczki przyciągają do siebie przez rok choroby. Poczułam wręcz ulgę jak wrzuciłam do ognia to co z nich zostało. Bo laleczki najpierw się rozbiera na czynniki pierwsze, całych nigdy nie należy niszczyć. Tak więc zniszczyłam tylko trochę materiału, nici i patyczki :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...