Obawiałam się kolumny najbardziej a poszła mi bardzo sprawnie. Jak widać na razie skacze po całości jak mi się podoba i nie zachowuję już takiego porządku wyszywania jak dotychczas.
Wiem, że u mnie jest ostatnio strasznie monotematycznie, bo dłubie tylko te tancerki, ale już się zbieram do przerywniczka :). Być może będzie to pewna zabawka z wykorzystaniem jednego z poniższych wzorków. Nie mogę się jakoś zdecydować, który to będzie.
Na koniec małe zakupy, bynajmniej nie hafciarskie a kosmetyczne. Polecam jeśli jeszcze nie znacie te preparaty naturalne, są cudowne.
Zarówno masło Shea (Karite), jak i olej ze słodkich migdałów mają dużo w swoim składzie różnych witamin i innych dobroci dla naszej skóry.
Masło Shea stosuję jako krem mocno nawilżający do całego ciała i twarzy. Ma też właściwości ochronne i lecznicze przy poparzeniach słonecznych, co przydało się już wielokrotnie w podróżach.
Olejek też jest preparatem silnie nawilżającym i jest suchy (nie zostawia tłustych plam). Nadaje się bardziej do takich partii ciała jak uda, brzuch czy piersi. Pewnie dlatego, że działa przeciw rozstępom i cellulitowi. Polecany jest też dla kobiet w ciąży i pielęgnacji niemowląt.
Nie będę opisywać wszystkich cech, bo w internecie znajdziecie pełne opisy jeśli tylko zechcecie.
Są to preparaty niedrogie (ok. 7 i 12 zł) i kupiłam je na allegro.