Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

18 listopada 2018

Inspirujące blogi hafciarskie

Ogłoszona przez Katarzynę z Krzyżykowego szaleństwa zabawa TOP BLOGI, skłoniła mnie znowu do refleksji i napisania tego postu.
Na pasku bocznym mam podpięte blogi, które obserwuje. Na hafciarskiej liście jest ich obecnie 236, ale ciężko mi określić ile z nich jest już nieaktywna lub wykasowana. Także tych faktycznie działających nie jest obecnie zbyt wiele, a czynnie biorących udział w zabawach i komentujących może kilka :). Gdzie te czasy kiedy powstawały nawet oddzielne strony do SAL-u? Jednak to zrozumiałe, czas nie stoi w miejscu, inni są ludzie i dostępność do wzorów.
Jestem tu już ponad 11 lat, obserwowałam zmiany jakie tu zachodziły i zastanawiam się, czy coś się już nie wypaliło i może czas na przenosiny na Instagram. Blogi mi najbliższe tematyką i stylem w większości zniknęły (np. Cyber Julka, Zmierzch Luny). Jedynie jeszcze zostawia malutki ślad Aga Jarzębinowa, która ciągle jest w świecie magicznych stworów. Czaruje od czasu do czasu pięknymi zdjęciami haftów, tak samo jak Magda z Mniej słów.


Hafty Jarzębinowe (Aga)
od 2013
Mniej słów (Magda)
od 2013
Nie tworzę rankingu, ale myślę, że kilka blogów warta jest wspomnienia i są to relatywnie  "młode" stażem blogi. Czego ja obecnie szukam? przede wszystkim doznań estetycznych, pięknych aranżacji i zdjęć haftów. Nowych wzorów (przodują w tym rosyjskie projektantki), ale też niezmiennie elfów, gnomów choćby z Nimue. Lubię też oglądać zakupy hafciarskie, czytać opinie o nowych produktach i informacje o aplikacjach, programach. To znajduję m. in. właśnie na blogach, które wskazałam.
Jestem też miłośniczką folkloru, bo mamy się czym chwalić. Świetne pomysły na wykorzystanie takich motywów znajdziecie na blogu zaFOLKowana.
zaFOLKowana (Aga)
od 2015/2016
Radość Tworzenia (Kasia)
2009-2010, 2016

Kasia to wulkan energii, bierze chętnie udział w licznych zabawach. Na fajny język i spostrzeżenia, które uwielbiałam w zabawie "Hafciarski alfabet" ogłoszony przez Katarzynę z Krzyżykowego szaleństwa i Hanię z Rękodzieło Hanulka.
 
Biblioteka haftu (Ewa)
od 2016/2017
Ewa także uczestniczy aktywnie w blogosferze, biorąc udział w zabawach i pięknie to u siebie pokazuje. Świetnie sprawdziła się jako testerka :) i też elfy się pojawiają czasem.
Margo i nitka (Małgosia)
od 2017
Małgosia to straszna gaduła blogowa :), opisuje wszystko dokładnie, analizuje, nie boi się przyznać do błędu, szuka rozwiązań. Bohaterem drugiego planu w postach jest jej mąż :). Wybiera ciekawe wzory i robi fajne zdjęcia (choć twierdzi inaczej).

Hafty na wierzbie (Iwa)
od 2017
Różnorodne wpisy i Nimue też się przewijają :).

Własnymi rękami - blog o zmaganiach z oporną materią (Jaskółka)
od 2017
U Jaskółki powoli się rozgaszczam. Dużo różnych rodzajów haftów. Już widzę, że jest tam sporo ciekawych spostrzeżeń i informacji.
Dharma Crafting (Monika)
od 2017
Piękne klimatyczne aranżacje haftów. Wzory Rosjanek i pełne namiary na nie oraz inne informacje mogące się przydać hafciarkom.

Allthebeautifulthings (Loreta)
od 2008
Jedyny blog zagraniczny, który zostawiłam sobie do podglądu. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia... klimatyczne, magiczne. Czasami nawet jakiś hafcik się przemknie... trzeba zobaczyć :) i może się zainspirować przy własnych fotografiach.

Dziękuję też za nominację mojego zamierającego bloga w waszych listach TOP BLOGI :).

27 lipca 2017

Kapryśne plany na letni czas

Nie wiem, czy lato, to najlepszy czas na nowe projekty, ale w końcu bliżej już do jesieni.
Chyba potrzebuję motywacji, żeby ruszyć z czymś nowym :). Tak było właśnie z Mini Salem BB. Gdybym nie ogłosiła zabawy, to pewnie wzoru by jeszcze nie było. Dlatego całkiem możliwe, że od stycznia będzie kontynuacja zabawy :) z kolejnym pochodem. Oczywiście wszystko zależy od tej trwającej zabawy, bo hafcik i tak powstanie na cudnym granitowym Belfaście nr 7025 (nowość w ofercie HS- poniżej).

Praca nad ikoną stanęła w miejscu i nie mam na nią teraz ochoty. Z drugiej strony bardzo chciałabym już ją skończyć.
Koniecznie muszę jednak mieć coś nowego na tapecie, więc układanie w głowie trwa. Ostatnio mam sporo przemyśleń co do najbliższych planów hafciarskich, które zmieniają mi się jak w kalejdoskopie. 
Najpierw myślałam o zaprojektowaniu wybranego elfiego wzoru, ale zobaczyłam inny obrazek. Prawie, prawie się za niego wzięłam i znów zniechęcenie. Pewnie malec na kolanach ma na to spory wpływ :). Jednak pewna przemiła osóbka upomina się o testowanie  tego bliżej nieokreślonego elfa (ja wiem już jaki), więc kto wie, będę próbować :)
Potrzebuję też czegoś we wzorach gotowych, tylko co? Z pomocą przyszła Szuflada z pomysłem na leśne wyzwaniem i zakiełkował mi pomysł. Szukając wzoru, znalazłam przypadkowo trzy, które podobały mi się od dawna. Jeden musi poczekać, bo nie mam w swoich zasobach odpowiedniego lnu w kropeczki (kto by pomyślał), ale pewnie skorzystam z posiadanych zasobów i wybiorę coś innego.
Zaczęłam przygotowania do średniego projektu, do którego wybrałam len Belfast w ślicznym odcieniu liliowym nr 5045. To piękny kolor, potrzebowałam tylko odpowiedniego wzoru, ale ten będzie idealny. Myślę, że pierwsza odsłona niedługo. Z tym haftem wiąże się być może wzorek, który chcę też zaprojektować - kiedyś, jak zbiorę się w sobie :). 
Niedługo pojawią się też posty techniczne o nowościach:  Belfaście 32 ct, lnu obrazkowego Permin 32 ct oraz Murano 32 ct a już za chwilkę super niespodzianka, więc bądźcie czujni.

11 maja 2017

Tworzenie wzorów - inspiracja Nimue

Od czasu do czasu próbuję swych sił tworząc jakieś wzorki samodzielnie. Nie mam jednak zamiaru opisywać działania żadnego programu, bo do tego są instrukcje do nich. Podzielę się tylko tym na co warto zwrócić uwagę, jeśli sami chcecie spróbować swoich sił w tym zakresie.
Dla mnie najlepszym materiałem szkoleniowym są wzory Nimue. Wprawdzie trochę w nich też zmieniałam, jednak sama koncepcja tworzenia schematów bardzo mi odpowiada.
Korzystam z programu Patter Maker (PM), który znam powiedzmy w "stopniu wystarczającym" do tworzenia w takim stanie jak widać na moich wzorkach. Zrezygnowałam całkowicie z automatycznych przeróbek programu. Łatwiej, przynajmniej mi stworzyć wzór i dobrać kolory samodzielnie.
Przykład przeróbki programu i mój schemat Cookie the Brownie:
Kilka spostrzeżeń:
1. Dobrej jakości zdjęcie
Niby to oczywiste, ale warte podkreślenia, trzeba znaleźć jak najlepsze jakościowo zdjęcie. Ułatwi to zdecydowanie opracowanie szczegółów.
2. Wielkość planowanego haftu w odniesieniu do rozmiaru płótna / tkaniny do haftu
Warto na początku przemyśleć dobrze wielkość planowanego schematu, pod kątem przeznaczenia docelowego. Wstępnie przeliczyć na różnych płótnach/tkaninach np.: w odniesieniu do  późniejszej oprawy i własnych preferencji odnośnie materiału. 
3. Rodzaj wzoru.
Własne tworzenie wzorów polecam do wzorów małych i średnich, najlepiej bez pełnego tła.
4. Krzyżyki 3/4, Petit
Zdecydowanie jestem za pełnymi krzyżykami. Używam ułamkowych bardzo rzadko w swoich projektach. Przekonałam się, że w większości przypadków nie wpływa to na odbiór całości. Wzorem dla mnie pod tym względem są opracowania wzorów Nimue, gdzie chyba właściwie nie występują.
W Victorii fajnie są wykorzystane petitki (małe krzyżyki) na twarzy (oczy, nos, usta):
5. Kontury
Najważniejsza sprawa, wcale nie najłatwiejsza. Warto zwrócić uwagę na:
- kolor - najlepiej bardzo ciemny (czarny, szary, brązowy). Raczej nie kombinować z dużą liczbą odcieni. Tu akurat niektóre wzory Nimue pokazały mi, że można czasem przedobrzyć np.: Fea Martin-Pecheur, sporo drobniutkich, niebieskich konturów na skrzydłach, które właściwie się zlały:
 - linie krótkie, zgodnie ze ściankami  krzyżyków, przechodzące na długość max 2-3 krzyżyków, 
- unikanie jak się da, wbijania w środek krzyżyka (nie do końca udało mi się to przy SAL-u BB - to jednak specyfika wzoru),
- trochę wyobraźni, linie nie muszą być zgodne w 100% z oryginalnym obrazkiem, warto na nie patrzeć praktycznie i czy całość dobrze wygląda,
- ograniczyć do minimum na ciemnych  niciach w środku wzoru.
6. Paleta kolorów
Wszystko zależy oczywiście od rodzaju wzoru, ale nie ma co szaleć. Kilka kolorków do małych wzorków, kilkanaście (górna granica około 30) do średnich całkowicie wystarcza.
W stosunku do oryginału trzeba dobierać bardziej intensywne, nasycone kolory np. Le Challiqraphe:
 7. Łączenie kolorów
Nie jestem fanką tego rozwiązania. Czasami zasadne, lecz w większości przypadków korzystam z całkiem sporej palety kolorów (DMC) i cieniuję nimi. W Archives - na czepku zrezygnowałam z łączonych kolorów muliny zwykłej i satynowej (kilkanaście kombinacji). Nie zauważyłam znaczącej różnicy:
8. Dobór kolorów
Na etapie tworzenia dobieram kolory intuicyjnie. Jednak na końcowym etapie weryfikuje je z kartą kolorów (z próbkami nici) w ręku i w świetle dziennym. Próbnik jest dla mnie tu niezbędnym narzędziem.
9. Pikseloza (sieczka krzyżykowa, dużo pojedynczych kolorów)
Przy samodzielnym tworzeniu wzoru całkowicie do uniknięcia. Jednak, jak korzysta się z pomocy programu, jest tego sporo. Należy to skorygować, jest jednak przy tym dużo zabawy.
Warto przeglądać wzory Nimue, bo tu autorka osiągnęła mistrzostwo, pięknie budując przechodzenie kolorów, bez zbędnej sieczki.
10. Oryginał a wzór
Warto uruchomić wyobraźnię i spojrzeć na przerabiany obrazek innymi oczami, mając na uwadze, że to krzyżyki. Nie ma konieczności kopiowania wszystkich elementów 1 do 1. Można zrezygnować z całości lub części tła. Wykorzystać ściegi specjalne, dodatki biżuteryjne, koraliki, nici metalizowane. Tu także wzory Nimue są dla mnie wielką inspiracją. Z drugiej jednak strony, trzeba uważać na zmiany motywu głównego i istotnych szczególików.
Sama przerabiałam już wzory Nimue, bo zmieniony fragment mi nie odpowiadał np. Renard le Roux:(w Nimue elfik, poprawiłam na elfinkę zgodnie z oryginałem)
lub dorobiłam część włosów w La Clef, czego nie było na oryginalnej ilustracji:
Autor mi nieznany dorobił świetnie robala w Clair de Lune:
Trzeba więc wszystko dobrze przemyśleć. Kiedy jednak to ogarniemy, można zaczynać własny proces twórczy :)

6 marca 2017

Złota Igła 2017 - ostateczny termin wysyłania prac

Jutro upływa termin wysyłki prac na wystawę "Złota Igła". Jeśli więc miałyście to w planach, to macie czas do jutra do północy (liczy się data stempla pocztowego).
Szczerze mówiąc wprowadzona naturalna selekcja, czyli ograniczenie zgłoszenia do jednego haftu trochę mnie nie przekonuje (poprzednio 1-3 szt.). Także opłata na koszty pocztowe w wysokości 50 zł (w 2014 było 35 zł) nie wpłynie na zwiększenie liczby zgłoszeń.
Mając na uwadze  statystykę z poprzednich wystaw, mam obawy jak to wyjdzie:
- Złota Igła VI w 2014 r.:
Zgłoszono na wystawę 373 hafty - 159 autorów.
Zakwalifikowano na wystawę pokonkursową 267 prac - 146 autorów.
- Złota Igła V w 2011 r.:
Zgłoszono na wystawę 533 hafty - 215 autorów.
Zakwalifikowano na wystawę pokonkursową 380 prac - 187 autorów.

Czekałam na ogłoszenie informacji o wystawie (która wcześniej ukazywała się z półrocznym wyprzedzeniem) i nawet planowałam już wyjazd, ale jak liczba wystawowych haftów będzie oscylować w granicach 100 (jak dobrze pójdzie), to chyba mi się nie kalkuluje jechać tak daleko.
Ostatecznie sama nic nie wysyłam.

Jak to wygląda u was? wysyłacie haft? planujecie wyjazd na wystawę?

Edit: informacja ze strony muzeum - do 10 marca wpłynęło 80 prac.

3 lipca 2016

O gustach się nie dyskutuje, ale...

Nie pisałam chyba jeszcze na blogu o moich początkach haftowania, dlatego postanowiłam zrobić taki mały przegląd. Nie pamiętam dokładnie kiedy zaczęłam, chyba około 2001 r.:
Oto, co kształtowało moje gusta i wybory hafciarskie :):
1). Polskie gazetki hafciarskie
- Hafty Polskie, Kram z robótkami itp.
Niestety wyszyłam z nich trochę wzorów. Powstawały pełne obrazy, dość duże. Trochę widoczków, na podstawie obrazów np. Klimta, Muchy, Tiffanego (secesja górą).
Jak teraz je oglądam, to uśmiecham się z lekkim zażenowaniem. 
Jeden z pierwszych moich haftów, domek z malwami z HP:
Było, minęło i nigdy już nie wróci. Ten okres i tak trwał za długo.
2). Internet
Większy jego dostęp, to czas gromadzenia schematów, zachwytu nad wszystkim co nowe. Całe szczęście nie haftowałam od razu i szybko mi mijało, co do większości. 
Prowadziłam kiedyś taki katalog:
Miałam już wtedy szerokie rozeznanie co do  firm produkujących, projektantów wzorów i do tej pory mam swoich ulubieńców.
- np.: Nimue, Barbara Ana Designs, Faby Reilly Designs, Helene La Berre, Veronigue Enginger. 
3).  Zagraniczne czasopisma hafciarskie
Dzięki internetowi poznałam też zagraniczne gazetki, z których  chętnie korzystam, zwłaszcza do mniejszych form hafciarskich. 
- np.: Cross Stitcher, The World of Cross Stitching, De fil en Aiguille, Creation Point de Croix, Creative Embroidery & Cross Stitch, Inspirations, The Gift of Stitching.
4). Założenie własnego bloga
Założenie bloga w 2010 r., było przełomowe w zakresie ukształtowania moich gustów. Polubiłam małe formy hafciarskie i prawie zapomniałam o większych.

Dopiero jednak w 2012 r. sięgnęłam po len, co otworzyło mi nowe możliwości. Właśnie ten materiał pozwolił mi odkryć moją miłość do haftów magicznych stworów (Nimue). Wcześniej bardzo mi się podobały, ale na Aidzie nie chciałam zaczynać.
Pierwszy, który mnie zauroczył, ale powstał dopiero po kilku innych hafcikach z tej serii:
Także te wzory zainspirowały mnie do samodzielnych prób z tworzeniem wzorów:

5). Inne blogi
Oczywiście inne blogi działają na mnie inspirująco. Chętnie podglądam pomysły w zakresie wykorzystania, wyboru wzorów, oglądam piękne zdjęcia prac
Jednak raczej szukam swojej drogi i jak do tej pory nie uległam fali haftowania konkretnych schematów np. serii zielnikowej. Co nie znaczy, że kiedyś jeszcze po takie popularne wzory nie sięgnę.

No właśnie, tak to z moim gustem bywało :) Na ten moment jest już mocno ukierunkowany, ciekawe czy jest tam jeszcze miejsce na zmiany.

Jak to wygląda u was, co was najbardziej inspiruje i wpływa na wasze wybory schematów do haftu? Lubicie wzory z gazetek, konkretne firmy, projektantów, czy może ulegacie modzie?

4 września 2015

Przyzwyczajenia wrogiem hafciarki


W czerwcu na niektórych blogach pojawiły się posty z zabawą "Moje hafciarskie przyzwyczajenia". Przeglądałam te wpisy i znowu naszły mnie pewne przemyślenia, że w niektórych kwestiach nie są one zbyt dobre i wstrzymują własny rozwój.
Po sobie wiem, że nie jest się łatwo przełamać i często potrzebne zmiany następują po zbyt długim czasie.
Od lat najważniejszą dla mnie kwestią jest wysoka jakość używanych materiałów do haftu, tylko renomowanych producentów. Na początku nie ustrzegłam się tego błędu, korzystając zbyt długo z polskich tkanin typu Aida, o wielgaśnych oczkach i strasznej deformacji. Nie mam do nich sentymentu i dumam teraz do czego mogę je wykorzystać: dywan, kurtka ???

 
Właśnie przyzwyczajenia i może strach wstrzymują nas więc m. in. przed:
1. Zmianą lub wypróbowaniem nowej techniki (haftowanie kolorami, używanie koralików, parkowanie).
Całe szczęście od początku haftowania ustrzegłam się wielu błędów, moje krzyżyki powstawały w jedną stronę i nie robiłam supełków. Haftowałam kolorami i nadal stosuję tą metodę. Jednak mam znowu ochotę na większy haft i wiem już, że wypróbuję przy nim metodę parkowania nici. Długo się przed tym wzbraniałam, ale  jak będę miała więcej czasu i się do takiego olbrzyma przybiorę to spróbuję.
2. Wypróbowaniem innych tkanin niż Aida i o drobniejszym splocie (len, inne płótna specjalne do haftu o różnym składzie).
O ile już lata temu zrezygnowałam z kiepskich tkanin i dużych krzyżyków, to do płócien specjalnych zabierałam się dość długo. Kocham teraz zwłaszcza len i sporo na nim haftuję. W miarę wykorzystania własnych zapasów i możliwości finansowych nadal będę testować inne płótna. 
Całe szczęście, że nie zaczęłam na Aidzie haftować wzorów Nimue, bo one najlepiej wyglądają na płótnach.
Nie bójcie się dziewczyny lnu, szkoda czasu :)
3. Wypróbowanie przydatnych akcesoriów w celu ułatwieniu sobie pracy.
Producenci zalewają nas akcesoriami, które wcale nie są tanie i często też nieprzydatne. Jednak bez niektórych obyć się nie mogę, a po inne sięgnę jak uznam, że będą mi potrzebne (np. krosno) lub robię sama (organizer na igły).
Uwielbiam tępe gobelinowe igły i nie wyobrażam sobie, żeby wykorzystywać inne do haftu. Tak samo haftowanie koralikami specjalnymi igłami to zupełnie inny komfort. Także praca bez tamborka i nożyczek do haftu, byłaby dla mnie sporym wyzwaniem. System organizacji i przechowywania, też daje duże pole do popisu własnego.
Haft krzyżykowy cały czas się rozwija a informacje na blogach ułatwiają w podjęciu decyzji co do zmian, które można wprowadzić. Obserwuję to ostatnio zwłaszcza w przestawianiu się na płótna i odnośnie metody parkowania.


W każdym bądź razie obiecałam sobie nie zamykać się na nowości, czego i wam życzę.
A jak to jest z wami, macie takie kwestie, które ciągle odkładacie, przy których uparcie trwacie, czegoś się boicie spróbować, zmienić?


Agnieszka Osiecka  
"Nie przyzwyczajaj się"
 
A jednak proszę – nie przyzwyczajaj się,
do flirtów za dwa grosze – nie przyzwyczajaj się,
do panów bez polotu, do manier spod Szamotuł
nie przyzwyczajaj się.
Do maja bez ptaszyny, do wizyt bez rośliny,
ja bardzo proszę – nie przyzwyczajaj się.
 

18 maja 2015

Czego nie lubię w blogosferze

Za parę dni minie u mnie 5 latek blogowania :). Czy to dużo? a może za dużo? nie wiem, ale pewnie jeszcze trochę tu zabawię nim mi się znudzi.
Głównym moim założeniem było prowadzenie pamiętnika moich zmagań z haftem i bardzo mi się to podoba. Za to w miarę możliwości pomijałam wątki prywatne i staram się nie zbaczać z rękodzielniczych tematów. 
Przez ten okres sama dużo się nauczyłam i zmieniłam w wielu kwestiach hafciarskich, także dzięki obserwacji innych blogujących hafciarek. Żeby nie było jednak tak słodko, to są pewne rzeczy, które mnie irytują na odwiedzanych blogach, mianowicie nie lubię:
1.Od czasu do czasu pojawiających się informacji o rezygnacji z prowadzenia lub o kasowaniu bloga.
Czasami mam wrażenie, że jest to zabieg mający wzbudzić większe zainteresowanie blogerką i blogiem, zwłaszcza w komentarzach. 
Jeśli kiedyś znudzi mi się blogowanie, to na pewno nie będę tego ogłaszać publicznie. Zawsze może mi się odmienić i znów wrócę.
2. Ciągłego przepraszania za brak wpisów.
Nie wiem jak inni, ale ja bloga prowadzę dla przyjemności a nie za karę, więc wpisy pojawiają się u mnie w miarę wolnego czasu i dotyczą mojego hobby. Nie żyję w wirtualnym świecie, więc przerwy w aktywności mogą być bardzo różne i całkiem niespodziewane.
3. Czarnych szablonów.
Wolę jasne, przejrzyste blogi, grobowy nastrój jakoś mnie nie kręci. Może też już oczy nie te i takie tło mnie bardziej męczy.
4. Brzydkich zdjęć, ale także samych zdjęć w poście bez tekstu.
Nie każdy musi mieć zdolności fotograficzne, ale główną atrakcją tekstu są zdjęcia, dlatego z przyjemnością zaglądam na blogi, gdzie dziewczyny własne rękodzieło ładnie fotografują z należytą starannością. Czasami wystarczy naprawdę niewiele wysiłku, dobre światło, neutralne tło. 
Także nie przepadam za blogami, gdzie są wrzucane prawie same zdjęcia, bo lubię wiedzieć jak coś powstawało i mieć jakiś kontakt z blogerką.
5. Popełnianego błędu ortograficznego w słowie pokazywać.
Daleko mi do strażnika języka polskiego :). Rozumiem, że każdemu mogą zdarzyć się błędy, teksty są pisane w pośpiechu lub np. przez telefon. Przestałam więc zbytnio zwracać uwagę na formę wpisów, choć oczywiście wolę te pisane starannie. Jednak to słowo tak często jest pisane z błędem, że warto może zwrócić na to uwagę :). Między pokazywaniem a karaniem jest jednak spora różnica, więc lepiej wygląda "pokażę" a nie z błędem "pokarzę" (kara).

2 lutego 2015

Klient w składzie porcelany

 
Od czasu do czasu trafiam na blogach na posty dotyczące sprzedaży rękodzieła i świadomości polskiego klienta. Temat stary, ale wraca  jak bumerang.
Generalnie zgadzam się, że rękodzieło nie jest w pełni doceniane i nie przekłada się poświęcony czas i użyte materiały na ostateczną cenę. Tym bardziej się cieszę, że sama nie muszę wyceniać i sprzedawać swoich prac.
Jednak nie do końca mogę zgodzić się z zarzutami odnośnie samych klientów. Może nie  powinnam o tym pisać, ale oceniłam, że jednak nie ma co się tak tych kupujących czepiać. Sami przecież kupujemy różne rzeczy i szukamy najkorzystniejszych ofert.

1. Rękodzieło jest unikatowe.
Oczywiście, ale nie każde. Miałam okazję oglądać wiele pięknych rzeczy tworzonych w różnych technikach i bardzo się cieszę, że znam takie osoby, które osiągnęły w nich mistrzostwo. Jednak widziałam też bardzo dużo sprzedawanego rękodzieła słabej jakości, którego za żadna cenę bym nie kupiła.
Przyznam, że nigdy nie zdecydowałabym się na zamówienie przez internet, bez zobaczenia na żywo danego wyrobu, bo zdjęcia sporo przekłamują.
Być może mam za duże wymagania, ale w stosunku do swoich prac jestem też bardzo krytyczna.
Wydaję mi się też, że sporo osób podchodzi zbyt optymistycznie do swojej twórczości i wycenia swoją pracę wysoko a efekt końcowy ma mniejsze znaczenie.
2. Poświęcony czas.
Częsty zarzut do kupujących, że nie wiedzą ile czasu trzeba poświęcić na wykonanie danego rękodzieła.
Haft krzyżykowy jest bardzo czasochłonną techniką, ale nie jestem w stanie wyliczyć go precyzyjnie na określony haft, bo zależy to od wielu czynników. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia też ile komuś zajmuje czasu zrobienie np.: swetra, serwetki, wisiorka, czy uszycie zabawki itd. Po prostu nie znam wszystkich technik i sama w nich nie tworzę. Nie wiem więc dlaczego osoba, która rękodziełem w ogóle się nie zajmuje powinna tą wiedzę posiadać?
Także biegłość rękodzielnika w danej technice wpływa na jakość i szybkość powstawania pracy. Dlatego poświęcony czas nie zawsze jest wyznacznikiem ostatecznej wysokiej jakości przedmiotu.
3. Użyte materiały.
Materiały do tworzenia rękodzieła wysokiej jakości są rzeczywiście drogie, ale dużo osób korzysta z tańszych odpowiedników. Czy każdy laik potrafi to rozróżnić na gotowym wyrobie? 
Moja wiedza jest jednak najpełniejsza w tym zakresie odnośnie mojej techniki. Ile kosztują materiały w innych, wiem dość mgliści  lub cząstkowo. Tym bardziej nie jestem w stanie ocenić ile np.: włóczki, kordonka czy koralików potrzeba na wykonanie danego przedmiotu.
Myślę, że osoba nie zajmująca się rękodziełem, wiedzę w tym zakresie ma jeszcze mniejszą.
4. Cena.
Czy na pewno sami tak bezkrytycznie przy zakupach wyjmujemy gotówkę? 
Nie jestem więc w stanie potępić tych, którzy mając do wyboru wydanie kilkuset złotych np.: na haftowany obraz, wybierają zakupy użytkowe dla domu i rodziny. Piękne przedmioty wzbogacają nasze życie, ale można się bez nich obejść, jeśli ktoś nie ma nadmiaru pieniędzy. Nie ma się co oszukiwać, nie jesteśmy społeczeństwem bogatym i długo jeszcze rękodzieło będzie przegrywać z tanią chińszczyzną.

Wszystkim rękodzielnikom zawodowym i okazjonalnie sprzedających swoje wyroby życzę klientów świadomych i bogatych :)

28 sierpnia 2014

Pokłosie haftowania

Rozważań ciąg dalszy, w końcu o hafcie to można godzinami gadać. Jednak o ile o samej sztuce wyszywania wspominam innym ludziom, to raczej pomijam milczeniem o innych rzeczach z tym związanych :). Obawiam się, że mogłoby się to spotkać z jeszcze większym niezrozumieniem mojej pasji.
W tym poście będzie więc w skrócie o moich innych "nałogach" wynikających z haftu. 
Nałogi z tendencją nasilającą się:
1. Nożyczki do haftu, ale też inne
Tak więc, są całkiem niespodziewanym dla mnie nałogiem, który długo wypierałam z własnej świadomości.
Przyznaję, że uwielbiam nożyczki w każdej postaci. Posiadam ich już na tyle dużo, że można je określić mianem kolekcji. Wchodziłam w ich posiadanie jakoś tak przypadkowo i zupełnie nie wiem skąd ich się tyle nabrało.
Niech pomyślę, chyba mam z 25 szt., może więcej.
2. Tkaniny i płótna do haftu
No wiem, wiem przecież, nie mam takiej mocy przerobowej, aby te płótna szybko wykorzystać, ale i tak kupują ciągle nowe rodzaje i kolory zwłaszcza lnianych i bawełnianych. Mam słabość do tych naturalnych materiałów. Wielką przyjemność sprawia mi nawet ich przeglądanie od czasu do czasu.
Sporo, ich nie liczę.
3. Tamborki
Nie wyobrażam sobie haftu bez tego sprzętu. Jak dla mnie, jest to jedno z najdoskonalszych narzędzi wymyślonych, aby ułatwić życie hafciarce. Bynajmniej ich nie kolekcjonuję, ale i tak mam ich sporo. Wszystkie są świetnej jakości, zarówno drewniane jak i plastikowe. W planach mam zakup kolejnych z myślą wykorzystania też jako oprawy haftów i zrobienia większego skupiska.
Mam obecnie 10 różnych (większość używam), jedenasty w drodze.
4. Różne hafciarskie gadżety
Nazbierało się tego trochę, zazwyczaj są mało przydatne, ale mam ogromną frajdę w ich  przewalaniu od czasu do czasu. Całe szczęście większość dostałam a nie kupowałam.
Sporo tego, aby określić ilość i rodzaj powinnam przeprowadzić inwentaryzację.
5. Książki robótkowe
Z książkami to u mnie zaczęło się całkiem niedawno. Kiedyś wcale nie potrzebowałam posiadania wydawnictw robótkowych, a ich ceny mnie odstraszały. Jednak dostępność od czasu do czasu fajnych pozycji w antykwariacie oraz bardzo duże przeceny w księgarniach internetowych spowodowały, że posiadam obecnie sporą kolekcję. Faktycznie, większość jest chyba bardziej do oglądania niż praktycznego zastosowania, mam jednak swoje ulubione. Z tej mani nie mam zamiaru się leczyć i mam nad nią w miarę kontrolę, bo staram się weryfikować zawartość książek przed zakupem.
Mam obecnie gdzieś powyżej 60 pozycji o różnej tematyce robótkowej. Dokładnie nie wiem, bo są w różnych miejscach w domu.
6. Blogowanie
Chyba największe uzależnienie, z różnym stopniem nasilenia, ale ciągle mocne.  
7. Tworzenie schematów
Całkiem nowa sprawa, ale już mną zawładnęło, strasznie mi się podoba tworzenie schematów, nawet tych prościutkich. Pochłania jednak sporo czasu a muszę go dzielić z innymi sprawami. Obecnie tworzę wzorki z postaciami z bajek, niedługo opiszę po co :).

Nałogi wyleczone:
1. Gazetki robótkowe
Na początku mojego wyszywania, kupowałam sporo gazetek wydawanych w Polsce, zazwyczaj w antykwariacie lub na wyprzedażach taniej prasy. Trochę schematów z nich wyszyłam, internet jednak w końcu otworzył mi oczy i pokazał inny świat. Tak więc ja poszłam dalej a nasza prasa, ciągle jest na tym samym etapie co kiedyś w zakresie haftów. Z sentymentu jednak trzymam te stare gazetki. Mam  sporo np. takich jak: "Anna", "Kram z robótkami", "Hafty polskie", "Igłą malowane", "Wena", "Lena" i numery specjalne. Ostatnie kupowane nr to rok 2008, jednak wyszywanie z nich zarzuciłam jeszcze kilka lat wcześniej. Obecnie czuję się z tej mani wyleczona i tylko przeglądam gazetki zagraniczne w wersji elektronicznej oraz korzystam z tych wzorków .
2. Magazynowanie schematów
Największą falę zbieractwa mam już za sobą, teraz zdecydowanie rzadziej buszuję po internecie w ich poszukiwaniach. Jednak i tak ilość zmagazynowanych plików mam ogromną.
Całe szczęście dla mojego portfela, nie mam potrzeby posiadania pełnych zestawów do haftu. Wynika to raczej z tego, że bardzo często się rozmyślam odnośnie danego schematu, więc pewnie większość po prostu leżałaby w szafie nietknięta. Gusta i potrzeby hafciarskie też bardzo mi się zmieniały przez lata.

Nie wciągnęłam się:
1. Naparstki
Podobają mi się wasze kolekcje, które podziwiam na blogach. Pod tym wpływem zaczęłam żałować, że podróżując nie zwracałam do tej pory jakoś na nie uwagi. Postanowiłam się bardziej za nimi rozglądać, kupiłam tylko 3 i jakoś nie wciągnęłam się. Zostanę przy nożyczkach a może kiedyś się wymienię :)

Ale się rozpisałam, pewnie mało kto to przeczyta :), ale mimo to zapytam :). Jak to jest z wami, macie jakieś hafciarskie objawy "chorobowe"?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

recent posts